Zdalne zajęcia. Podsumowanie

W tym semestrze prowadziłem zajęcia zdalne różnego typu. Dzisiaj wstawiłem ostatnie zaliczenia. Przyjęte przeze mnie na początku semestru założenia generalnie sprawdziły się. Studenci wzorowo uczestniczyli w zajęciach i wykładach (takiej frekwencji nie miałem jeszcze nigdy na zajęciach stacjonarnych). Zróżnicowanie metod sprawiło, że nie miałem do czynienia jedynie z zalogowanymi osobami, lecz aktywnymi uczestnikami. Prace zaliczeniowe stały na co najmniej dobrym poziomie.

Zróżnicowane metody

W tym semestrze miałem różne zajęcia zdalne, jak konwersatoria, warsztaty i wykłady. Postanowiłem przetestować różne schematy ich prowadzenia. Zaproponowałem ostatecznie dwa, jeden dla konwersatoriów / warsztatów i drugi dla wykładów. Schemat do pierwszego typu zajęć sprawdził się całkiem nieźle, będę go realizować także w przyszłym semestrze. Z drugiego nie jestem do końca zadowolony. Ale po kolei.

W przypadku pierwszego schematu do dyspozycji miałem 1,5 godziny. Po krótkim wstępie, zaprosiłem studentów do pracy w trzech podgrupach (cztery się nie sprawdziły, zbyt mało było czasu na pozostałe części zajęć).

Studenci otrzymywali dokładne instrukcje do zadań. Potem jeden z przedstawicieli podgrupy relacjonował wyniki na forum. Często studenci podpierali się zapisanymi w word(zie) punktami.

Następnie odbywała się krótka dyskusja. Po 5 minutowej przerwie wznawiałem zajęcia. Był czas na krótki odpoczynek, ale też sprawdzenie techniki do prezentacji, którą miał pokazać jeden ze studentów. Na zakończenie dokonywaliśmy podsumowania tematu (rekapitulacji) i krótko omawiałem problematykę kolejnego spotkania.

Problem wykładu

Podczas wykładu chciałem zastosować inny schemat. Także w tym przypadku miałem do dyspozycji 1,5 godziny. Zaproponowałem studentom na początku dwie formy. Nagrania na video, a następnie dyskusję. To rozwiązanie nie spotkało się z aprobatą.

Spróbowałem więc wdrożyć inne rozwiązanie. Wykład początkowo podzieliłem na trzy części. Po każdej z nich zaplanowałem 5 minutową przerwę. Pierwsze dwa wykłady udało mi się tak zrealizować. Potem było już coraz trudniej. Z trzech części zrobiły się dwie części.

Zastanawiam się, co mogło być przyczyną kłopotów. Być może na opracowanie wykładu w takim układzie potrzebuję więcej czasu. Nie do każdego wykładu miałem też przygotowaną prezentację. Być może w przyszłości uda się temu jakoś zaradzić.

Niezależnie od pewnych problemów jestem zadowolony z dobrej frekwencji studentów i ich aktywnego uczestnictwa. Pod koniec wykładu było zawsze kilka minut czasu na pytania czy komentarze.

Zaliczenia

Studenci w tym semestrze musieli wykonać kilka prac domowych, wykorzystując internet i podstawową literaturę. Liczyłem też na kreatywność studentów. Do wykonania mieli studium przypadku do kolejnych tematów zajęć.

Zadanie takie pozwalało w sposób przekrojowy spojrzeć na realizowaną w czasie zajęć problematykę (dotyczyło wydarzeń lub osób).

Prezentację autor miał opatrzyć komentarzem dźwiękowym. Poziom oddanych prac był bardzo wysoki. Część studentów oddała komentarze jako pliki mp3, pozostali jako mp4 (pliki filmowe).

Mieliśmy okazję przekonać się o zaletach tego ostatniego rozwiązania. Dzięki wcześniejszemu przesłaniu prezentacji wraz z komentarzem słownym mogliśmy się z nią zapoznać, mimo nieobecności autorki.

Poleciłem także studentom napisanie recenzji do jednej z publikacji (wykaz dostarczyłem na początku zajęć). Recenzję będą mogli wykorzystać w czasie egzaminu.

Ponieważ okres pandemii jest szczególny i obciążenia studentów różnymi zadaniami znaczne, postanowiłem o 0,5 oceny podwyższyć wynik końcowy (nie było to w wielu przypadkach konieczne, gdyż osoby te uzyskały i tak ocenę bardzo dobrą).

Potrzeba dyskusji

Ciekaw jestem opinii studentów. Uważam, że refleksja nad metodami prowadzenia zajęć zdalnych nie powinna się ograniczyć tylko do prowadzących, ale także do dyskusji powinni włączyć się sami zainteresowani.

Sprawą otwartą pozostaje skuteczność takiego kształcenia. Za dwa tygodnie przekonam się na egzaminie, jakie efekty przyniosło moje zaangażowanie i praca studentów. Przeprowadzę tradycyjny ustny egzamin, choć online.

Na początku semestru studenci otrzymali wykaz tematów do przygotowania. Pierwsze egzaminy przedterminowe, które są już za mną, pokazały, że trud przygotowania zajęć opłacił się. Mimo różnych utrudnień wysoki poziom można utrzymać także z uwzględnieniem metod zdalnych.

Zapraszam do dyskusji i dzielenia się swoimi doświadczeniami :))

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wszystkie wpisy autora
4 komentarze
  • Mateusz Kurkowski

    03/02/2021, 19:41

    Muszę przyznać, że z perspektywy studenta uczestniczącego w zajęciach zgadzam się. Nie będę ukrywał, że początkowo byłem sceptyczny co do formatu ćwiczeń, z tego co wiem większość roku również. Forma ta okazała się jednak funkcjonować zaskakująco dobrze (przy tym zastrzeżeniu, że grupy są 3), a pięciominutowa przerwa pozwalała jednocześnie przygotować się do prezentacji studium przypadku. Materiał ze względu na podział na grupy nie przytłaczał, a ostatecznie materiał był realizowany.

    Jeżeli chodzi o wykład to o ile wyniosłem z niego dużo, to również mam mieszane odczucia, które trudno sprecyzować. Nie jestem w stanie podać tutaj konkretnego rozwiązania na te bolączki. Długo zastanawiałem się, co w formie wykładu zdalnego można realnie poprawić, jednak niestety jak na razie bez skutku. Być może forma nagrania okazałaby się ostatecznie korzystniejsza, choć moim zdaniem i ona miałaby znaczące wady.

    Forma zaliczenia, tu zwłaszcza dogranie swojego głosu do prezentacji, również nie spotkała się początkowo z entuzjastycznym odbiorem. Przyznaję jednak, że koniec końców nie tylko nauczyłem się dołączać taki głos do prezentacji, ale również pozwoliło to popracować nad precyzyjniejszym wypowiadaniem się w związku z koniecznością nagrania swojego głosu i następnie ponownego odsłuchu. Pozwala to uniknąć wielu banalnych błędów w warstwie mówionej.

    Ogólnie podsumowując zarówno wykładowcy, jak i studenci coraz lepiej przystosowują się do formy zdalnej. Istnieje jednak wiele problemów, których na pierwszy rzut oka nie widać, a bardzo rzutują na pracę i jej widoczne efekty. Organizacja pracy wśród studentów bardzo często jest zaburzona w związku z trybem zdalnym, czego sam nieprzyjemnie doświadczyłem.

    Brak oddzielenia sfery pracy/nauki od odpoczynku działa na niekorzyść. Wielu studentów przechodzi różne stany załamania i najzwyczajniej nie wierzy w swoje możliwości i jakąkolwiek celowość obecnej pracy. Na szczęście wyrozumiałość i zwyczajne ludzkie odruchy obu stron pozwalają razem iść dalej.

    Nie sposób jednak nie tęsknić za formą stacjonarną, ponieważ rozmowa, choćby na najlepszej jakości kamerach, nigdy nie zastąpi żywej dyskusji. Największą stratą w związku z wirusem, w kontekście społeczności akademickiej, jest zaburzenie poczucia wspólnoty, które było bardzo silne na naszym instytucie, a w formie zdalnej staje się dość abstrakcyjnym hasłem. Z mojej „studenckiej” strony to tyle.

  • Piotr Szczepańczyk

    03/02/2021, 21:11

    Jako jeden z „zainteresowanych” pozwolę sobie również zabrać głos w temacie zajęć.

    O ile początkowo podchodziłem do proponowanej przez Pana Profesora formy konwersatorium z pewnym dystansem, tak z czasem przekonałem się, że może to być jedna z lepszych metod prowadzenia tych zajęć. Nie czułem się w wyniku tych zajęć przemęczony ani „niedopieszczony”, zachowane proporcje między pracą indywidualną a pracą całej grupy umożliwiły treściwe i rzetelne uczestnictwo w zajęciach.

    Jeśli chodzi o wykład, to istotnie, czegoś w nim brakowało, ale trudno mi zdefiniować, czego dokładnie. Sam wykład nie różnił się bardzo od wykładu stacjonarnego (poza frekwencją i tu zdecydowanie wygrywają zajęcia zdalne), ale to nadal nie to samo. Być może przez wzgląd na to, że nie patrzymy się bezpośrednio na Prowadzącego, a jedynie obraz z Jego kamery lub prezentacji, a przecież komunikacja niewerbalna jest istotnym czynnikiem kontaktów międzyludzkich.

    Co do formy zaliczenia zajęć, najciekawszą, bo zupełnie nową dla mnie formą, była prezentacja wraz z dogranym głosem. Oczywiście jako taką prezentację nieraz już prowadziłem, ale samo dogrywanie do niej głosu wiele mnie nauczyło. Począwszy od obsługi programu do podstawowej edycji dźwięku, skończywszy na umiejętności skracania wypowiedzi na tyle, by zawrzeć w nich główną myśl, jednocześnie nie rozciągając jej w czasie nadmiernie.

    Muszę również zgodzić się z moim Przedmówcą – wbrew początkowym opiniom, najbardziej na zajęciach zdalnych nie cierpi poziom nauczania, a psychika. Paradoksalnie, nauka z domu powoduje znaczne większe rozproszenie i zaburzenie priorytetów – a to usłyszymy coś w radio, a to zobaczymy coś za oknem, a to trzeba będzie pomóc Rodzicom… Dodatkowo stały brak kontaktu z innymi powoduje pewien marazm. Tym bardziej jestem zadowolony z odbywanych właśnie praktyk, ponieważ wnoszą coś nowego, a także gwarantują kontakt ze światem zewnętrznym. No i nie oszukujmy się też – legendarne już „wyjście na piwo” ze znajomymi to dla studenta nieodłączny element funkcjonowania w społeczności akademickiej, budulec więzi i przyjaźni. W wyniku ogólnego lockdownu również to stało się niemożliwe, a zamknięcie w czterech ścianach młodego człowieka z podświadomą nawet potrzebą socjalizacji to woda na młyn zaburzeń psychicznych. Z drugiej strony może dzięki tej sytuacji bardziej będziemy doceniać swoją wolność osobistą i możliwość wyjścia „gdzie się chce, z kim się chce i kiedy się chce”, gdy wszystko to się już skończy.

    A na zakończenie chciałbym podziękować Panu Profesorowi za cały Pana wkład w prowadzenie zajęć, cały wysiłek, jaki włożył Pan, byśmy z tych zajęć nie wyszli o niczym, a także za ludzkie podejście do studenta i jego problemów.

  • Agnieszka Wrzesińska

    06/02/2021, 14:08

    Bardzo ciekawy pomysł zajęć i uaktywnienia studentów. Jak mawiał Konfucjusz, „Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem”, to chyba idealnie pokazuje, jaką ścieżką należy iść przy tworzeniu zajęć.

    Natomiast mam pytanie odnośnie prezentacji wyników. Czy sprawozdawcami byli zazwyczaj Ci sami studenci, czy prezentowały wyniki różne osoby? A także czy w dyskusji brały udział te same osoby czy różne?

    Dlaczego pytam. Obecnie pracuję w szkole, więc również pracujemy zdalnie. I z mojego doświadczenia wynika, że starsi uczniowie są mniej aktywni od ich młodszych kolegów. W grupach maksymalnie 13 osobowych, które uczę, w starszych klasach zazwyczaj prowadzę monolog ze sobą, ewentualnie usłyszę jedną do trzech osób. Chyba, że wywołam po imieniu, to czasem po jakimś czasie uczeń się odezwie albo i nie.

    Dlatego zastanawiam się co zrobić, żeby zachęcić ich do większej aktywności. Pracę w grupach, jeśli nie określę na początku, że mają prezentować wszyscy, to znów słyszę te same osoby, a pozostałe milczą. Z tego powodu chętnie dowiem się, jak to wygląda w starszej grupie wiekowej:)

    • Krzysztof Ruchniewicz

      06/02/2021, 23:02

      Dziękuję za komentarz i pytania. W sprawie pytań. Nie, sprawozdawcy zmieniali się. W dyskusji uczestniczyli także różni studenci. By uniknąć imiennego wywoływania niezbyt aktywnych uczestników zajęć, wprowadziłem studium przypadku. Każdy ze studentów miał przygotować prezentację, potem przedstawić ją na forum.

      W przypadku lekcji szkolnej zastosowanie mojego schematu może być trudniejsze. Do dyspozycji ma Pani tylko 45 minut. Poza częściami wstępnymi i końcowymi, do wykorzystania pozostaje Pani, proszę mnie poprawić, 25-30 minut. Nawet jeśli praca w trzech grupach będzie trwała 15 minut, to na przedstawienie wyników każdej z nich zostanie po 3 minuty. Dyskusja między uczniami nie wchodzi więc w rachubę. Czy myślała Pani o zadawaniu praktycznych zadań do wykonania w domu? Lekcja online byłaby poświęcona szczegółowemu wytłumaczeniu zadań oraz ich prezentacji.