Nowy rok akademicki

Nowy rok akademicki już rozpoczęty. Za chwilę pierwsze zajęcia. Mam kilka nowych pomysłów, ciekaw jestem reakcji studentów. Wkrótce też zamieszczę relacje z ich realizacji na blogu. Zajęcia rozpoczynamy w sposób tradycyjny, stacjonarny. Niestety, nikt nie potrafi powiedzieć, czy mamy nadal do czynienia z epidemią, czy grożą nam zimne kaloryfery i czy musimy uwzględnić możliwość prowadzenia zajęć hybrydowych lub wyłącznie zdalnych. Wkrótce się pewnie wszystko wyjaśni. Przed nami i uczelnią stoją więc nowe wyzwania.

Zajęcia

W tym semestrze będę miał kilka nowych zajęć. Bardzo się z tego cieszę. Przeciwny jestem tzw. rutyniarstwu. Pojawiła się zatem okazja, by zapoznać się z nową literaturą (nieraz nawet kupioną, ale drzemiącą na którejś z półek) czy odświeżyć już dawno czytane pozycje. Ponadto jest to pretekst do zaproponowania nowych tematów i metod ich realizacji.

Ciekaw jestem też samych studentów. Kim są, jakimi motywami kierowali się podejmując studia, dlaczego zdecydowali się na moje zajęcia?

Myślę, że zbyt rzadko zadajemy sobie pytanie, co się potem z nimi dzieje, jakie mają umiejętności, by sprawnie odnaleźć się na rynku pracy. Tylko część z nich zostanie w zawodzie, znajdując zatrudnienie w edukacji czy instytucjach kultury.

Jak zatem wiedzę i kompetencje ze studiów humanistycznych można wykorzystać na innych obszarach? Czasami podejmuję ten wątek na zajęciach i spotykam się z różnymi reakcjami. Zakładamy, że historia jest wymarzonym kierunkiem studiów, któremu wszyscy studenci oddają się z pasją. Ale czy tak jest na prawdę? Czy studiowanie na pół gwizdka nie okaże się kiedyś marnowaniem czasu?

Studiowanie dzisiaj

Z perspektywy czasu widzę ogromne zmiany. Coraz częściej praca ze studentami przypomina doświadczenia nauczyciela w typowej szkole (zwłaszcza jeśli trafi się liczna grupa). Jedynie część studentów przygotowuje się regularnie do zajęć. Tylko nieliczni potrafią zaskoczyć swoją erudycją, opanowaniem literatury nie tylko zadanej, pomysłem na wypowiedź ustną czy pisemną. Niewielu wykazuje determinację, by ewentualne braki w wiedzy czy umiejętnościach nadrobić, pokonać. Nie dla oceny z tego jednego przedmiotu, ale po prostu dla siebie. Temu przecież też powinny służyć studia!

Kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem narracji naukowej, słabe opanowanie technik konstruowania tekstu czy ustnej wypowiedzi to najczęstsze słabe strony. Różnie bywa ze znajomością języków obcych, która rzadko wychodzi poza standardowy obecnie u absolwentów liceów język angielski (i to niekoniecznie opanowany biegle). Przekazywane do oceny teksty trzeba poprawiać często kilka razy a dyskusja na konwersatoriach przypomina często odpytywanie.

Zdarza się także, że jesteśmy konfrontowani z postawą roszczeniową, brakiem krytycznej refleksji nad własnymi niedomaganiami, małym szacunkiem dla wysiłku prowadzącego zajęcia. Obserwuję spadek entuzjazmu, chęci poznania, intelektualnego rozprawienia się z takim czy innym problemem.

Niezależnie od tego wierzę, że warto uwzględniać w tzw. procesie dydaktycznym nie tylko średni poziom, nieraz niski, ale także tworzyć zadania dla najlepszych studentów. Tych, którzy studiują z pasją i dążą do tego, by być partnerem dla prowadzącego i inspiracją dla kolegów. To oni są przyszłością naszej dyscypliny.

Wzajemne korzyści…

Praca ze studentami to nie droga jednokierunkowa. To stałe wyzwanie także dla nas, zajmujących miejsce po drugiej stronie biurka. Regularne przeglądanie źródeł, zapoznawanie się z najnowszą literaturą (często spoza naszej specjalistycznej działki), szukanie różnych atrakcyjnych metod, za pomocą których można zrealizować wybrane tematy.

Jest to więc stały dialog, który powinien wzajemnie pobudzać do wysiłku. Muszę przyznać, że początek roku wyzwala u mnie ogromny entuzjazm (spychając w cień pewne rozczarowania charakterystyczne dla końca roku). Z zapałem zabieram się więc do przygotowania zajęć i cieszę się na spotkanie z nowymi (a może już znanymi) studentami.

Mam nadzieję, że pozytywnie odpowiedzą na moje propozycje i będą aktywnie kształtować nasze dyskusje. Czy tak będzie, wkrótce się przekonam.

Bezpieczeństwo w pierwszej kolejności

Mam nadzieje, że wkrótce dowiemy się coś więcej o sytuacji epidemicznej na naszej uczelni. Z nostalgią wspominam szczepienia ogólnouniwersyteckie. Był to dodatkowy środek mobilizujący. Być może część z nas uważa, że problem już nie istnieje, nie ma potrzeby zaprzątać sobie tym głowy.

Jednak coraz częściej słyszę o nowych zachorowaniach. Jest więc potrzeba zmierzenia się z tym problemem, a przynajmniej ogólnodostępnej informacji na ten temat. Podobnie, jak informacji o krokach związanych ze zmniejszeniem wyzwań energetycznych.

Może warto zwrócić uwagę na palące się światła, wyłączyć je, gdy nie są potrzebne. Podobnie dotyczy to ogrzewania… Alternatywą będzie powrót do zajęć zdalnych. Czy tego chcemy?

    Krzysztof Ruchniewicz

    professor of modern history, co-director - @PHWeekly, photographer - @blogifotografia, blogger - @blogihistoria and podcaster - @2hist1mikr. Personal opinion

    Wszystkie posty autora