Uniwersytecka netykieta

UWr coraz aktywniej posługuje się i funkcjonuje w internecie. Pandemia Covid-19 wymusiła większe wykorzystanie sieci. Zmodernizowano stronę główną uniwersytetu, wykorzystano w pełni media społecznościowe. Regularnie rektor i jego zastępcy pojawiają się na kanale YuoTube. Co tydzień otrzymujemy także biuletyny rektora z różnymi przydatnymi linkami. Nie przypominam sobie, by wcześniej przekazywano za pomocą internetu tak dużą ilość informacji i tak systematycznie. Jednym z ważnych warunków utrzymania na odpowiednim poziomie aktywności internetowej jest zachowanie tzw. netykiety. Właśnie ukazały się główne zasady. Należy na nie zwrócić uwagę i upowszechnić w naszej społeczności (choć warto dodać czy doprecyzować niektóre z nich).

Paradoks pandemii

Obok strat i ograniczeń pandemia przyczyniła się także do pewnych pozytywnych zmian. Zmusiła nas do zwrócenia uwagi na zalety (i wady) wykorzystania internetu w naszej pracy. Każdy z nas oczywiście wcześniej korzystał z niego w większym lub mniejszym stopniu. Obecnie jednak zdecydowana większość naszej aktywności odbywa się w sieci, od udziału w posiedzeniach po zajęcia ze studentami. Obieg dokumentów również przyjął formę elektroniczną. Chyba po raz pierwszy z tak dużym zaangażowaniem wykorzystujemy dostępny na naszej uczelni pakiet MS Office.

Przejście z metod stacjonarnych na zdalne powoduje określone konsekwencje. Informacje przekazywane są szybciej, praktycznie mamy je dostępne w ułamku sekundy. Ale czy jesteśmy w stanie je wszystkie przetworzyć? Mam wrażenie, że powoli zalewa nas fala różnych treści. Być może w przyszłości będzie trzeba znaleźć metody ich lepszego kategoryzowania, umieszczania ich w osobnych działach itd.

Moja skrzynka służbowa rozgrzana jest w ostatnim czasie do czerwoności.

Konieczność stosowania netykiety

Jednym z dużych wyzwań jest wnikliwsze poznanie narzędzi internetowych i ich stosowanie. Z tym jest coraz lepiej. Wśród moich studentów zrobiłem małą ankietę. Jeszcze nie wszyscy na nią odpowiedzieli, ale mogę się jednak podzielić pierwszymi wnioskami. Większość jest zdania, że zajęcia stacjonarne różnią się od zdalnych i wymagają innego podejścia metodycznego. Znakomita większość posiada kamery, choć ich – jak pokazuje praktyka – nie używa. W sprawie czasu poświęconego na przygotowanie zdania były dość podzielone. Połowa z respondentów podała, że poświęcali podobną ilość czasu na przygotowanie zajęć stacjonarnych i zdalnych.

Obok dydaktyki coraz aktywniej bierzemy udział w działaniach skierowanych na zewnątrz, do szerokiego kręgu odbiorców. Wielu z nas jest także czynnymi komentatorami i uczestnikami grup dyskusyjnych. A temperatura wymiany poglądów jest, jak dobrze wiemy, bardzo wysoka. Czy członków akademickiej wspólnoty – wykładowców, pracowników administracji i studentów powinny tu obowiązywać jakieś specjalnej zasady? Czy konieczne jest ich sformułowanie?

Uniwersyteckie zasady

Nie znam innego uniwersytetu (proszę o poprawienie), który zająłby się tą kwestią. Opublikowano główne zalecenia, dodatkowo opatrzono je komentarzem. Sformułowane są w sposób dość luźny, językiem potocznym, ale każdy z tych punktów wiąże się w bardzo ważnym problemem w komunikacji w sieci . Oto one:

  1. Szanuj innych i traktuj ludzi tak, jak chcesz, aby traktowali Ciebie
  2. Nie hejtuj i sam sprzeciwiaj się hejtowi!
  3. Bądź inteligentny emocjonalnie, miej wyczucie. Pamiętaj, że twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna cudza krzywda
  4. Nigdy nie krytykuj kogoś za wygląd, pochodzenie, religię, orientację seksualną…
  5. Popsułeś? Napraw!
  6. Pisz po polsku. Prosto i bez szumowin.
  7. Zaakceptuj, że każdy ma prawo popełnić błąd. Jeśli się pomylisz – przyjmij to na klatę.
  8. Nie twórz i nie powtarzaj fakenewsów. Nie dziw się, że weryfikujemy treści.
  9. Pamiętaj o prawie autorskim
  10. Dbaj o prywatność swoją i innych
  11. Daj nam chwilę. Odpowiemy
  12. Udostępnimy? Pewnie! Ale…

Stosowanie się do tych zasad z pewnością się przyda. Ponieważ mają one trafić do zróżnicowanych odbiorów, nie będę się krytykować potocznego języka. Wydaje mi się jednak, że niektóre punkty można byłoby doprecyzować, skrócić lub połączyć (np. pkt. 1 i 4, 5 i 7, 1 i 10, 11 i 12). Natomiast zabrakło mi kilku spraw, które znalazły się w propozycji Instytutu Cyfrowej Etyki ze Stuttgartu, o której pisałem przed kilku laty. Może warto je uwzględnić w przyszłości. Jednym z nich jest np. … czasowa rezygnacja z korzystania z internetu i cieszenie się czasem wolnym (zasada 10).

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wszystkie wpisy autora
Wstaw komentarz