„Prawo do odłączenia się”

Mija już rok od ogłoszenia lockdawnu na uczelniach (z małą przerwą w październiku 2021 roku). Pora wnikliwiej przyjrzeć się, jak zmieniła się jakość naszej pracy, czy uczelnia stworzyła warunki do pracy zdalnej, czy pracodawca monitoruje jej przebieg i problemy z tym związane. Jak na razie nic nie wskazuje, że nasza sytuacja się zmieni na lepsze. Pracujemy w sposób zdalny lub mieszany (administracja) przynajmniej do końca semestru. Jesteśmy zanurzeni w cyfrowym otoczeniu w skali dotąd niewystępującej. Czy nie powinniśmy pomyśleć o „prawie do odłączenia się”? W dalszej części skoncentruję się na przypadku najlepiej mi znanym, na pracownikach badawczo-dydaktycznych, ale problem jest rzecz jasna szerszy.

Zdalna uczelnia

Przejście z trybu stacjonarnego na zdalny nastąpiło rok temu. Zamknięcie uczelni w szybkim czasie wymusiło radykalną zmianę świadczenia pracy. Dotknęła ona pracowników administracji, jak i naukowo-badawczych.

Zmiany zachodziły z dużym poziomem zrozumienia i akceptacji każdej ze stron. Powaga sytuacji, codzienne zagrożenie zakażeniem wymuszało nadzwyczajne działania i ich stosowanie. Nie tylko sale uniwersyteckie opustoszały, całe życie uczelni zmieniło swój charakter.

Wczoraj mijałem Gmach Główny w południe. O tej porze zwykle były wokół tłumy. Plac energicznie przemierzali pracownicy uczelni i studenci, przecinali go wrocławianie zajęci swymi sprawami, tylko turyści niespiesznie podziwiali zabytki i szukali ławki, by na chwilę przysiąść i podziwiać nasz barokowy splendor.

Dzisiaj po tej prozie ówczesnego życia nie ma śladu. Jedynie pojedyncze osoby spiesznie mijają Szermierza, udając się w kierunku podobnie opustoszałego Rynku.

Dydaktyka i badania

Zamknięcie uczelni i przejście na tryb zdalny nie pozostało bez wpływu na dydaktykę i badania. Wielokrotnie już do tego się odnosiłem. Po pierwszych miesiącach testów dydaktyka ustabilizowała się. Jaka jest jednak generalna różnica? Mam często wrażenie, że przygotowanie się do zajęć zajmuje mi dwa, czasami trzy razy więcej czasu niż wcześniej.

To prawda, że – chcąc innowacyjnie podejść do uczenia zdalnego, a jest to moją ambicją – wymagane jest opracowanie metod, przemyślenie przebiegu zajęć, a potem sprawdzenie uzyskanych efektów kształcenia.

Często brak było odpowiednich pomocy czy praktyki. Pandemia bez wątpienia wyzwoliła kreatywność w podejściu do zajęć.

Czy jednak czas na ich przygotowanie nie wpłynął na poziom prowadzonych przez nas badań? W wielu przypadkach badania musiały być zresztą zawieszone, dopiero z biegiem czasu ponownie uzyskaliśmy dostęp do literatury, laboratoriów, archiwów (i to częściowo).

Wprawdzie można pisać książki, artykuły, ale prowadzenie szerszych badań archiwalnych czy terenowych nadal jest ograniczone. Wkrótce czeka nas ewaluacja, czy te utrudnienia czy wręcz zawieszenie badań, trwające już tak długo, będą brane pod uwagę w czasie oceny?

Prawo pracy

Nie zwracałem dotąd większej uwagi na prawo pracy pod kątem wyzwań okresu pandemii. Jak jest to jednak rzecz ważna, przekonuje dr Izabela Florczak z Uniwersytetu Łódzkiego (wywiad z nią Anny Pacułek pt. “Praca zdalna po roku. ‚Pandemia jak papierek lakmusowy pokazała wiele patologii’” zamieszczono w Gazecie Wyborczej”). Polskie prawo w zakresie pracy zdalnej nie jest reguluje wielu kwestii, a propozycje unijne wywołują u polskich decydentów duże wątpliwości.

Zastanawiam się, czy na jednym z najbliższych posiedzeń Senatu UWr nie powinniśmy podyskutować o sytuacji na naszej uczelni w tym zakresie?

Można wysłuchać informacji i ocen naszych władz, ale także i kilku central związkowych. Można się oczywiście odwołać do obowiązującego prawa i uważać, że póki ono nie narzuca regulacji, sprawy nie ma.

Czy jednak nie powinniśmy wypracować wspólnego stanowiska? W ten sposób moglibyśmy zainicjować debatę na ten temat.

”Prawo do odłączenia się”

Dyskutowana obecnie dyrektywa UE na temat tytułowego prawa do odłączenia się jest moim zdaniem ciekawym sygnałem rzeczywistości, z którą tak czy inaczej musimy się zmierzyć. Pandemia wymusza na pracodawcy różne działania, na tym polu nasza uczelnia – mam takie wrażenie – zdaje egzamin.

W ostatnich miesiącach wielokrotnie informowano nas o różnych formach pomocy i wsparcia, od możliwości zrobienia testów, wyposażenia pomieszczeń w środki odkażające, pomocy psychologicznej i inne.

Czy jednak w wystarczający sposób przedyskutowaliśmy naszą pracę zdalną? Czy fakt, że prowadzimy często zajęcia dydaktyczne do wieczora jest z punktu widzenia higieny pracy słuszne? Jakie warunki do pracy mają pracownicy administracyjni? Czy pracując w domach, posiadają odpowiednie wyposażenie (choćby dobry biurowy fotel!)?

Rocznica pandemii jest więc nie tylko okazją do refleksji na temat naszych badań czy stanu dydaktyki, ale także i warunków pracy i zobowiązań pracodawcy w tym względzie.

    Krzysztof Ruchniewicz

    historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

    Wszystkie posty autora