Jaki uniwersytet po pandemii?

Pytanie być może nie zostało właściwie sformułowane. Jeszcze nie wiadomo, kiedy pandemia się skończy. Są różne prognozy, raczej mało optymistyczne. Bez powszechnego dostępu do szczepionki, stan zagrożenia będzie trwać dalej. Jego utrzymywanie się nie powinno nas jednak zniechęcać do dyskusji o przyszłości. W ostatnich dniach pojawiło się co najmniej kilka artykułów na temat położenia wyższych uczelni 1. Oczywiście, nie ukazały się one przypadkowo. Za kilka dni rozpocznie się nowy rok akademicki. Jak szkolnictwo wyższe przygotowało się do nowego otwarcia? Czy spożytkowaliśmy doświadczenia z okresu lockdownu? Jaki jest stosunek wykładowców i studentów do przedłużającej się sytuacji „wyjątkowej”? Pytania można mnożyć. Na ogół są one podyktowane troską o przyszły kształt uczelni. Jeśli autorzy artykułów trafnie odczytali przełomowy charakter obecnego czasu, a raczej nie można w to wątpić, skala wyzwań jest potężna.

Lockdown na uniwersytetach

Zamknięcie uczelni i przejście na pracę zdalną było, uwzględniając skalę i nagłość wprowadzenia, nowym doświadczeniem. Jeszcze nikt nie policzył strat, nie wiem, czy takie szacunki są w ogóle robione. Wyższych kosztów nie ponosiły jedynie uczelnie, lecz także ich pracownicy.

Wielu spraw nie uregulowano, choćby faktu korzystania z infrastruktury domowej do świadczenia pracy w sposób zdalny. Trzeba przyznać, że w miarę możliwości uczelnie spieszyły z doraźną pomocą. Organizowano pospieszne kursy obsługi programów potrzebnych do prowadzenia zajęć, czy – po wyrażeniu zgody przez MNiSW – odbywania posiedzeń gremiów i głosowań, łącznie z tajnymi.

Mimo początkowych trudności, należy skonstatować, że ten ciężki okres udało się uczelniom jakoś przetrwać. Nie słyszałem / nie czytałem, by wykorzystywane środowiska programów (Google, Windows) okazały się niesprawne, nie spełniały oczekiwań. Większość problemów rodziła się po stronie korzystających.

Korzystanie z propozycji kursów obsługi różnych programów do edukacji zdalnej było przed pandemią mało rozpowszechnione. Po wybuchu pandemii sytuacja się zmieniła. Większość osób wcześniej niechętnych czy sceptycznych w końcu podjęła trud wdrożenia się do korzystania z MS Teams czy Meets.

Doświadczenia edukacyjne okresu lockdawnu

Okazało się, że opanowanie odpowiedniego programu wymaga nie tylko przyswojenia czy udoskonalenia umiejętności, ale i przezwyciężenia rutyny w nauczaniu. Jakaś część wykładowców, miejmy nadzieję, że był to margines, pozostała przy zlecaniu zadań i porozumiewaniu się ze studentami za pomocą maila czy telefonu.

Część z tych, którzy przeszli na metody zdalne, nie przezwyciężyła różnych problemów. Widać to w trakcie posiedzeń on-line odbywanych przez różne gremia uniwersyteckie. Problemy z posługiwaniem się rozbudowanymi narzędziami elektronicznymi wzmocniły postulat powrotu do zajęć stacjonarnych. Ale nie wynika on tylko z tego rodzaju trudności.

Wiele osób zaczęło się zastanawiać nad wagą bezpośredniej komunikacji studentów z wykładowcami, silniej niż poprzednio dostrzegło kształcący charakter takiej relacji, gdy dochodzi do niej bezpośrednio.

Konieczność przejścia ze stacjonarnego trybu nauczania na zdalny postawiła z całą siłą pytanie o rolę i znaczenie kształcenia uniwersyteckiego, relacji między profesorem a studentem, zaangażowaniem jednych i drugich w proces kształcenia.

Potrzeba zmian

Dydaktyka w nadchodzącym roku akademickim będzie realizowana w różnych trybach. Jedne uczelnie nadal będą proponować zajęcia jedynie w sposób zdalny. Większość jednak zdecydowała się na tryb mieszany.

Tam gdzie wielkość grup i warunki lokalowa na to pozwolą, powrócą tradycyjne zajęcia w salach. Reakcje uczelni pokazują, że traktuje się sytuację poważnie, w centrum uwagi władz pozostają na równi pracownicy i studenci.

Dydaktyka to jednak nie wszystko, co pandemia zmieniła. Jak wpłynęła na kondycję finansową uczelni? Czy spadnie liczba studentów? Jaki wpływ ta sytuacja będzie miała na prowadzenie badań? Część szkół wyższych posiada prestiżowy status uczelni badawczej, w tym mój macierzysty UWr. Na ile pandemia zmieni cele, które sobie postawiono w związku właśnie z tym statusem? Co z realizacją celów wytyczonych w strategii rozwoju uczelni? Czy podołanie im wszystkim w obecnym położeniu jest możliwe?

Z pewnością są to pytania, które będą nam towarzyszyć w następnych miesiącach.

Konieczność debaty

Jesteśmy na początku debaty, przed którą nie uciekniemy. Jej wyniki, jak i decyzje, które będą podejmowane pod ich wpływem, będą już niedługo rzutować na naszą przyszłość.

Przejście na tryb zdalny / mieszany nie jest generalnym rozwiązaniem na zawsze, jest jednak koniecznym etapem, by w sposób nadzwyczajny podtrzymać nasze zobowiązania i realizować plany. Z pewnością jednak, nawet po wygaśnięciu zagrożenia, będzie się w wielu zakresach korzystać z tego typu narzędzi.

Mogą one wspomóc nasz rozwój i naszą misję, ale mogą im także zagrozić. Warto więc już teraz dzielić się doświadczeniami i przemyśleniami, warto tworzyć zestaw zaleceń i postulatów.

To może być szansa na reformę oddolną, a nie jedynie dostosowywanie się do wymogów narzucanych przez kolejne „konstytucje dla nauki”.

Przypisy:

  1. Zob. przykładowo: Wojciech Sadurski, Online zabije uniwersytet. Rozmowy na zajęciach nie da się przenieść do internetu. Tak samo jak wspólnego piwa po wykładzie, „Gazeta Wyborcza”, 26.09.2020; Jan Hartman, Studia już nie są treningiem do pracy naukowej. Dobrze, jeśli chociaż rekompensują dramatyczne braki ze szkoły, „Gazeta Wyborcza”, 26.09.2020; Wojciech Cellary, Nauczanie online? Współpraca z innymi ludźmi jest tak samo ważna jak wiedza, „Gazeta Wyborcza”, 26.09.2020.↩︎

 

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wszystkie wpisy autora
Wstaw komentarz