Posiedzenia zdalne. Kilka uwag na marginesie ostatniego posiedzenia Senatu UWr

Z powodu pandemii COVID-19 wszystkie posiedzenia na naszej uczelni odbywają się zdalnie. W ten sposób prowadzone są także obrady Senatu. Posiedzenie przebiegło bez większych problemów.  Do głosowań tajnych używaliśmy narzędzia „ankieter”, którego jeszcze nie znałem.

Zdalne posiedzenia

Odbywanie posiedzeń w sposób zdalny staje się powoli naszą codziennością. Wczoraj w tym trybie obradował Senat naszej uczelni. Procedowano różne sprawy. Były to sprawy awansowe, wybory do kolejnych ciał kolegialnych oraz zmiany w programach studiów. Omawianie i decydowanie w kolejnych punktach programu przebiegało, zważywszy na okoliczności, bardzo sprawnie.

Członkowie Senatu wybrali komisje, w których chcą pracować.  Zdecydowałem się na udział w dwóch: komisji nauki i współpracy z zagranicą oraz komisji  statutowej. Mam nadzieję, że moje doświadczenie w zagranicznych kontaktach naukowych  pozwoli mi  wnieść coś wartościowego do prac tej komisji. Drugą komisję wybrałem ze względu na wagę statutu jako dokumentu fundamentalnego dla działania uczelni.

Przewiduję wiele ciekawych, być może także zażartych dyskusji nad tym projektem. Jego stateczny kształt wpłynie nie tylko na uniwersytet jako całość, ale także poszczególne jednostki (przez regulaminy wewnętrzne).

Głosowania

Jednym z wrażliwych elementów posiedzeń zdalnych są głosowania, zwłaszcza te tajne. W ubiegłym roku akademickim udało się przeprowadzać je za pomocą MS Forms. Wprawdzie już wtedy słyszałem o innym narzędziu, noszącym nazwę Ankieter, jednak dopiero teraz mogłem po raz pierwszy z niego skorzystać.

Jest to narzędzie niezależne od środowiska MS Office. By z niego skorzystać, trzeba być zalogowanym do Usos.

Głosowanie, podobnie zresztą jak w przypadku  MS Forms, odbyło się bezproblemowo.

Coraz więcej posiedzeń zdalnych i związanych z tym wyzwań

Na koniec chciałem się podzielić ogólną uwagą. Spędzamy coraz więcej czasu przed komputerem. Do pracy naukowej i zajęć dydaktycznych, doszły teraz posiedzenia rozmaitych gremiów, seminaria, wykłady, dyskusje zespołów projektowych.  Z jednej strony wykorzystanie z komputera i internetu pozwala nam na utrzymanie kontaktu, z drugiej bez wątpienia wpływa na nasze zdrowie, samopoczucie, sposób reakcji, jakość kontaktów interpersonalnych.

Być może za chwilę zaobserwujemy u siebie zmiany, których nie będziemy w stanie – jeśli sytuacja się powtórzy – w żaden sposób odwrócić. W związku z tym powstaje pytanie, czy wkrótce nie będzie potrzebna w jakimś stopniu także pomoc psychologiczna, czy poradnictwo psychologiczne. Nie chodzi mi o zbiorową terapię, lecz raczej podpowiadanie przez specjalistów, jak sobie radzić z tą całkowitą zmianą naszego porządku dziennego, z likwidacją granicy między zawodowym a prywatnym. Koledzy z psychologii już zajmują się tymi zagadnieniami.

Inną sprawą są także nasze nadgodziny spędzane w pracy zdalnej. Czy ta kwestia nie powinna być w jakiś sposób podjęta przez nasze gremium? Każdy z nas praktycznie podwójnie musi się przygotować do zajęć, także do udziału w różnych gremiach. Czy podstawowe dla większości pracowników pensum 240 godzin nie powinno być obniżone do istniejącego niegdyś wymiaru 210 godzin?

I na koniec sprawa korzystania z internetu. Cześć z nas korzysta z internetu w pracy (jak długo będzie to możliwe), czy jednak nie powinno się zastanowić nad wprowadzeniem niewielkich ryczałtów (tam gdzie to jest konieczne) w przypadku korzystnia z domowych łączy?

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wszystkie wpisy autora
Wstaw komentarz