Miałem sen…

Minęło już niemal sto dni mojego zasiadania w Senacie. Wybrano mnie głosami Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych UWr. Po raz pierwszy otrzymałem mandat, choć z Senatem już miałem wcześniej do czynienia (z racji pełnionych przeze mnie funkcji). Sto dni to dobra okazja do krótkiego podsumowania, ale też podzielenia się pomysłami.

Wybór

Na wybór do Senatu można spoglądać z różnych perspektyw. Dla jednych może to być atrakcyjne dopełnienie ich kariery uniwersyteckiej, dla innych przede wszystkim możliwość aktywnego uczestniczenia w pracach całej uczelni. Oczywiście, jedno nie wyklucza drugiego. Często jest tak, że obie perspektywy idą w parze.

Jak ważne jest to gremium dla jego członków, można się przekonać zwracając uwagę na ubiór, czy sposób zabierania głosu. Z przyjemnością słucham niektórych wystąpień starszych kolegów, które odznaczają się elegancją słowa, elementami oratorskimi.

Senat jest przy tym bardzo zróżnicowanym gremium. Zasiadają w nim różne grupy spośród naszej społeczności. W niektórych posiedzeniach mogą także uczestniczyć dodatkowo zaproszone osoby.

Dzień powszedni

Senat zajmuje się różnymi sprawami. Z mojej perspektywy dwa problemy zdominowały jego obrady. Pierwszy dotyczył awansu pracowników UWr, drugi zmian w programach studiów. W ostatnim czasie doszła jeszcze sprawa wyborów do Rady Uczelni.

Być może kolejne sprawy dojdą po rozpoczęciu pracy komisji senackich (w większości zostały już powołane). Ujednolicenia wymagają jeszcze regulaminy prac komisji, podobnie jak uchwalenie regulaminu prac samego Senatu (wcześniej nie używano takiego dokumentu).

Dyskusje nad strategicznymi kwestiami pracy uczelni nie były dotąd podejmowane. Można to tłumaczyć nadzwyczajną sytuacją pandemiczną, która powoduje, że wszystkie posiedzenia Senatu tej kadencji odbywają się w sposób zdalny. Ale czy jest to wytłumaczenie satysfakcjonujące? Jeśli ten organ kolegialny nie ma zostać zredukowany do „maszynki do głosowania”, należy rozważyć, czy konkretne tematy obrad Senatu nie powinny być ustalane z kilkutygodniowym wyprzedzeniem.

Pytanie na razie bez odpowiedzi

Staram się aktywnie uczestniczyć w posiedzeniach. Jestem zdania, że należy to do moich obowiązków. Próbowałem wywołać dwie dyskusje, pierwszą dotyczącą projektu Leopoldina, drugą Muzeum UWr. Choć ich wynik nie był dla mnie do końca satysfakcjonujący, to cieszę się, że sprawy te nie zainteresowały tylko mnie.

Wydaje mi się, że ważnym tematem dyskusji powinna być realizacja projektu uczelni badawczej. Zapewne jest tu wiele do przedstawienia. Można już ocenić pierwsze etapy naszych wysiłków. Pojawia się szereg pytań. Jakie korzyści przyniósł nam dotąd status uczelni badawczej? W jakim kierunku zmierza dalej uczelnia? Czy w związku z pandemią i jej skutkami konieczne są korekty tego kursu?

Jaki pomysł mamy na pomoc dla doktorantów czy studentów, którzy od kilku miesięcy są bezrobotni? Czy wrócą na studia? Jak będzie wyglądać nasza dydaktyka po ustąpieniu pandemii? Czy doświadczenia poczynione w tak trudnym czasie mogą pozytywnie wpłynąć na kształcenie? Czy wpłyną także na funkcjonowanie administracji?

Pytania dotyczące różnych aspektów działania uczelni można moim zdaniem mnożyć. Wydaje mi się, że odpowiedzi na nie byłyby ważne dla wszystkich członków akademickiej rodziny.

Miałem sen

Uczestniczę w posiedzeniu Senatu, które jest transmitowane na żywo w internecie (streaming). Rozwiązanie to wprowadzono, by umożliwić członkom Senatu bezpośrednie docieranie do wyborców, a społeczności akademickiej lepsze zorientowanie się o kierunkach zmian i podejmowanych decyzjach.

Upublicznienie obrad okazało się strzałem w dziesiątkę. Zainteresowani mogą na bieżąco śledzić poczynania Senatu, ale także wybranej przez siebie osoby.

Program posiedzeń zmienił się dość wyraźnie. Na pierwszym miejscu procedowane są sprawy dotyczące strategicznych kwestii uczelni. Senatorzy, obserwowani przez członków wydziałów, które reprezentują, wykazują się aktywnością i dobrym przygotowaniem. Dodatkowo w czasie posiedzeń odbywają się prace w podgrupach. W razie potrzeby obrady są wydłużane, by dyskusje mogły się dopełnić i dać w efekcie jasne stanowisko.

Senatorowie podnoszą także sprawy przekazywane im bezpośrednio przez pracowników czy studentów.

I tutaj zakończę, bo przecież to jedynie sen. Wkrótce nowy rok, oby okazał się bardziej łaskaw dla nas wszystkich.

Krzysztof Ruchniewicz

historyk, niemcoznawca, profesor tytularny, dyrektor Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta, fotograf, bloger i podcaster.

Wszystkie wpisy autora